poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Światło WODY

Dziś tematycznie.
Woda w roli głównej.

Zdjęcia z zamrożonymi kroplami wody są bardzo efektowne. Ale przede wszystkim sama sesja fotograficzna w studio, to świetna zabawa. Setne sekundy decydują o tym, jaki obraz uzyskamy. Malując kolorowym światłem, możemy uzyskać zaskakujące efekty.











WIELKANOC ŚWIĘCONA

Święcenie pokarmów jest tematem fotograficznie banalnym. A jednak chcę pamiętać zwyczaj kościoła, do którego chodzimy, gdzie święcenie odbywa się na świeżym powietrzu. Uwielbiam widok na Górkę Szczęśliwicką, swobodę wiernych i księży. Bez patosu, z widocznym przedsmakiem radosnego Alleluja.

Pewnie mogłabym zrobić lepsze zdjęcia :-) A jednak te oddają tę atmosferę tego przedświątecznego dnia.






środa, 9 kwietnia 2014

Muzeum Sztuki Nowoczesnej - PRAWO SERII

Wnętrze jest trudne do fotografowania - wymaga skupienia, przemyślenia i statywu. Plusem natomiast jest to, że nie musimy obawiać się deszczu, zmieniające się oświetlenie działa na naszą korzyść i bardziej prawdopodobne stają się sesje zdjęć seryjnych. Ten sam obiekt w kilku odsłonach - poszukiwania nie mają końca :-)

Poniższe zdjęcia zostały zrobione w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jest to świetne miejsce do fotografowania, gdyż możemy w nim przebywać do woli, nie potrzebujemy biletu, ni zezwolenia na fotografowanie, a bogactwo zakamarków sprawia, że nikomu nie udaje się poznać ekspozycji w całości :-)

Mam nadzieję, że przedstawione serie Wam się spodobają.
Zapraszam:


wtorek, 8 kwietnia 2014

Nocna WARSZAWA

Bardzo lubię zdjęcia nocne - mają magię większą niż wszystkie inne!
Może dlatego, że na fotografii możemy zobaczyć więcej niż własnymi oczami :-) Ustawienie odpowiedniego czasu i przysłony powoduje znikanie lub pojawianie się postaci planu. Balans bieli potrafi stworzyć niezwykły klimat. To jak malowanie kolorami zupełnie nowego świata :-)

Poniżej kilka zdjęć z nocnych zajęć na warszawskiej Starówce.



Portret w starym stylu.

Portret w fotografii, to moja ulubiona forma wyrazu. Portret potrafi wydobyć z człowieka, z jego twarzy, sylwetki czy gestu wszystko, co najlepsze lub... najgorsze w postaci. Pracując oświetleniem, tonacją, możemy kreować zupełnie nową sytuację i nową historię.

Zdjęcia, które przedstawiam, powstały w studio, w trakcie kursu fotograficznego. Wiem, wiem, edukacja zabija naturalność, ale mam wrażenie, że trafiłam na wspaniałego nauczyciela. Ale o tym innym razem :-)

Zapraszam do obejrzenia portretów w starym stylu... obrazu...


środa, 3 lipca 2013

Plaże KRETY - AFRATA

Plaża znajdująca się na końcu drogi. Wciśnięta pomiędzy skały, z wąskim pasem kamieni, po których tańczy rozpryśnięta woda. Urokliwa, mała, kameralna. Z tawerną i zadaszonym drewnianym pomostem wypełnionym stolikami. Można tam siedzieć kilka godzin i patrzeć na fale. Co dziesięć minut uderzenie było znacząco większe, fala wyższa, głośniejsza, rozbijała się o skały i leniwie - biała i spieniona - cofała się w głąb morza.

Miejsce wyjątkowe, do którego jechało się wąską drogą pośród pachnących ziół. Głośne cykady, kozy, zioła i ten zapach... Widoki zapierające dech w piersiach, a jednak kojące...

To plaża, na którą jechaliśmy kilka minut. I na którą zaglądaliśmy niemal każdego dnia, gdy była taka możliwość. Magia tego miejsca polegała także na tym, że głośny szum morza i "wrzeszczące" cykady zagłuszały wszelkie złe myśli :-) Tam może być tylko i wyłącznie dobrze :-)




wtorek, 2 lipca 2013

Plaże KRETY - TAVRONITIS

Zakochałam się w Krecie. Na zawsze, na zabój, naprawdę!

Oczywiście zakochałam się w jedzeniu :-) Smaki, aromaty, zioła, przyprawy... Ale plaże pobiły wszystko! Na plaży mogłam siedzieć i słuchać fal godzinami! Zasypiałam przy szumie morza i budziło mnie ono nocą. Plaża pozwalała uwierzyć, że jesteśmy wolni, nieskrępowani, że wypoczywamy, a nasz umysł ulatuje ku kreatywnym obszarom świadomości... I podświadomości. Błękit, bezkres, błogość.... Morze spokojne i wzburzone. Morze błękitne, przezroczyste i ryczące granatową otchłanią. Morze ciepłe i lodowate. Morze...
I plaża. Kamienista, żwirowa, piaszczysta. Od czerni, szarości, po złoto i różowy odcień bieli.

To wszystko oferuje nam Kreta, a przecież jeszcze tak wielu plaż nie było nam dane podziwiać! To, co zobaczyliśmy, to dopiero początek i mam wielką nadzieję, że nastąpi kontynuacja.

Pierwsza plaża, to ta, z której szum usypiał nas i budził o poranku. TAVRONITIS. Mała wioska między Chanią a Kissamos. Plaża kamienista, przez co szum morza ma swój drugi głos przy odejściu fali - słychać jak woda przelewa się po kamieniach. Plaża niemal pusta przed sezonem, wspaniała na wieczorne spacery.
W dniu, gdy przyjechaliśmy, piętrzyły się chmury i następnego dnia spadł deszcz. Kreteńczycy kiwali z niedowierzaniem głową: dziwne, bardzo dziwne, że taka pogoda w czerwcu. A później już tylko piękne słońce, długie spacery o poranku i przy zachodzie słońca i wsłuchiwanie się w groźny ryk fal :-)